czwartek, 31 sierpnia 2017

Rozdział IX: "Nie czasami. Codziennie"


Maddie podjeżdża pod dom Moonów. Drzwi otwiera jej lokaj. Dziewczyna wita się z nim i prosi o poprowadzenie do pokoju Lucasa. Kiedy stoi tuż przed drzwiami bierze głęboki oddech i puka. Po chwili puka ponownie. Nic. Postanawia sama otworzyć drzwi. Wchodzi do pokoju urządzonego bardzo prosto, ale przytulnie. Dominuje tu kolor zielony, a ciemne meble dodają mu stylu. Wtedy przenosi swój wzrok na łóżko. Na nim leży Lucas ze słuchawkami na uszach. Ma zamknięte oczy. Maddie przygląda mu się chwilę. Postanawia podejść bliżej. Chłopak otwiera oczy. Patrzy chwilę na Maddie, a potem się podnosi i zdejmuje słuchawki.

- Cześć- odezwała się.

Lucas nic nie odpowiedział. Tylko na nią patrzył.

- Chciałam ci podziękować, że nie mowiłeś nic o mnie policjantom. Jako jeden z nielicznych- westchnęła i usiadła na łóżku- A może nawet jedyny znasz moją przeszłość i wiesz, że mogłoby mi to zaszodzić. Wiem, że postępowałam wobec ciebie nie fair- spojrzała na niego- Byłam porywcza, wymagająca i niewyobrażalnie krytyczna. Myślałam, że jestem lepsza od ciebie- zaśmiała się- Zwłaszcza wtedy kiedy dowiedziałam się co się stało między tobą i Chrisem. Myślałam, że mogę cię osądzać. A teraz wiem, że to jak postąpiłeś dwa lata temu nie jest niczym gorszym niż to co zrobiłam ja i moja rodzina, żeby mnie chronić.

Lucas przyglądał się dziewczynie. Ona również patrzyła na niego. Oczekiwała, że to co powiedziała jakoś pomoże im się porozumieć. Załagodzić to co jest między nimi.

- Przyszłaś, żeby mi powiedzieć coś co już wiem?- zapytał zimnym tonem.
- Widzę, że ciągle jesteś zły.

Lucas pokręcił głową i sztucznie się uśmiechnął. Założył słuchawki i znów się położył. Maddie nie wiedziała co ma zrobić. Bardzo często dostawała to czego chce. A dzisiaj chciała go w pewnym sensie przeprosić i spróbować jakoś wybrnąć z tej sytuacji, z poczucia winy. Chłopak założył ręce za głowę i patrzył w sufit. Maddie ściągnęła buty i wyciągnęła z kieszeni iPoda. Podłączyła go do wieży stojącej na komodzie. Puściła głośno muzykę (FOB- Immortals) i weszła na łóżko. Zaczęła po nim skakać.

- Co ty robisz?!
- Nie widać?
- Złaź stąd.
- Zmuś mnie.

Lucas szybko się podniósł. Wtedy Maddie chwyciła jego pościel i zaczęła rozrzucać ją na wszystkie strony. Biegała po całym pokoju i tańczyła z prześcieradłem. Chłopak złapał za jeden koniec i zaczął się z nią szarpać. Popatrzyli sobie głęboko w oczy. Maddie wiedziała co robić. Chciała dać upust jego złości. Wtedy Lucas pociągnął prześcierdło tak, że Maddie się przewróciła.

- Nic ci nie jest?- podszedł do niej.
- Nie- chwyciła go za szyję i powaliła na ziemię.

Zaczęli się taczać, szarpać i rzucać pościelą. Dziewczyna próbowała założyć mu dźwignię, ale za każdym razem udawało mu się wymsknąć. Wtedy Maddie odepchnęła go i podbiegła do stolika. Chwyciła wazon.

- To nie!- krzynął.

Wtedy dziewczyna rzuciła wazon w jego stonę tak, żeby mogł go złapać. Lucas odstawił wazon. Maddie trzymała już w rękach jeden z jego pucharów i lekko się uśmiechała. Zaczęła z nim biegać. Po chwili znalazła się w rogu pokoju. Nie miała drogi ucieczki. Chłopak podbiegł do niej i zaczął jej go wyrywać. Kiedy mu się udało, Maddie próbowała mu go odebrać. Lucas uniósł go do góry i wtedy ich spojrzenia się spotkały. Bardzo szybko oddychali i nie mogli oderwać od siebie wzroku. W oczach Maddie zaczęły zbierać się łzy. Lucas patrzył na nią z żalem, ale także troską. Wtedy Maddie rzuciła się mu w ramiona. Chłopak przutulił ją do siebie tak mocno jak tylko potafił. Dziewczyna prawie płakała. Lucas zaciskał oczy, żeby się powstrzymać. Potrzebował tego. Potrzebował jej. To dla niej postanowił przez to wszystko znowu przechodzić. Ona nawet nie wie jak bardzo ucieszył się, kiedy dzisiaj przyszła. Chciał być dla niej zimny. Uczył się jak taki być przez dwa lata. Ale ona ma coś w sobie, że nie potrafi źle jej traktować. Maddie ściskała jego koszulkę. Trzymała się go jak najmocniej mogła. Wiedziała, że to jest moment, którego oboje potrzebują. Stali tak chwilę. Wtedy Lucas zwolnił uścisk i spojrzał na dziewczynę.

- Co teraz?
- Musisz sobie pościelić łóżko, bo straszny masz tu bałagan.

Lucas spojrzał na nią ciepło i lekko się uśmiechnął. Maddie uniosła kącik ust. Stali tak chwilę. Potem Maddie zaczęła zbierać jego pościel z podłogi. Lucas sie do niej przyłączył. Maddie wyłączyła muzykę. Wszystkie rzeczy poustawiali na swoich miejscach.

- Co ci grozi za twoje zeznania?- zapytała w końcu Maddie.
- Nie wiem. Ojciec namawia mnie, żebym nic nikomu nie mówił, a on się wszystkim zajmie. A jeśli go nie posłucham to prawdopodobnie będę musiał wyjechać.
- Do Anglii?
- Tak.
- Proszę- spojrzała na niego- Powiedz, że to nie przeze mnie się przyznałeś.

Lucas nic nie odpowiedział.

- Powiedz, że zrobiłeś to tylko i wyłącznie dla Chrisa- podeszła do niego.
- Zrobiłem to dla siebie- spojrzał na nią- I w pewnym stopniu dla ciebie.
- Nie. Nie. Nie- pokręciła głową- Nie mogę słuchać, że jestem przyczyną tego, że wszystko straciłeś. Że wyjedziesz.
- Dlaczego?
- Bo nie chcę, żebyś wyjeżdżał z mojego powodu- wzruszyła ramionami.
- Nie chcesz żebym wyjeżdżał z twojego powodu czy po prostu może nie chesz, żebym wyjeżdżał?- spojrzał na nią podejrzliwie.

Dziewczyna nic nie powiedziała, tylko na niego patrzyła.

- Wiesz- uśmiechnął się- Milczenie to też odpowiedź.
- Nie dopisuj sobie historii, ok? Powiedzmy, że nie będzie mi z tym dobrze.
-Miło słyszeć- uśmiechnął się- I nie mów, że wszystko straciłem. Może ludzie będą na mnie patrzeć z góry i może już nigdy nie odzyskam szacunku jakim mnie darzono, ale przynajmniej mam czyste sumienie- pogłaskał ją po policzku i popatrzył na nią ciepło- No i to, że mnie nie opuściłaś też ma dla mnie duże znaczenie. Straciłem uznanie i pozycję, ale jesteś tutaj. Dla mnie to jest wygrana.

Maddie znowu się do niego przytuliła. Poczuła więź z tym chłopakiem. Nie wie do końca co ona oznacza i możliwe, że już nigdy się nie dowie. Lucas wyjedzie do Anglii i straci jedną z bliskich jej osób. Osobę, która zrobiła dla niej coś, czego ona nie potafiłaby zrobić dla nikogo. Nie wydaje się, żeby poświęciła swoje dobro dla kogoś innego.

- Dlaczego nie mogłam przyjechać tu wczesniej?
- Co masz na myśli?
- Jakbym była tu dawa lata temu to pewnie całkiem inaczej by dzisiaj wyglądała twoja sytuacja. Może dałoby się to inaczej rozwiązać.
- Mad. Daj spokój. Widocznie tak musiało być.
- Nie podoba mi sie to.
- Teraz nic z tym nie zrobimy. Podjąłem decyzję i muszę ponieść jej wszystkie konsekwencje. Nikt mnie z tego już nie wyciągnie i nie pomoże się z tym uporać.
- I tu bym się nie zgodził.

Lucas i Maddie słysząc głos odwrócili się. W drzwiach stał Daniel. Opierał się o futrynę, a w ręku trzymał szklankę z whiskey.

- Cześć- uniósł szklankę w geście przywitania i spojrzał na brata- Możesz poprosić o pomoc dziadka. On nie odmówi swojemu ulubionemu wnukowi.
- To nie jest najlepszy pomysł. Nie rozmawia ze mną od przyjęcia.
- Ale z nią z pewnością porozmawia- spojrzał na Maddie.

Dziewczyna spojrzała na Daniela, a potem na Lucasa.

- To może wypalić. Henry był zawsze wobec mnie w porządku.
- Nie- zdecydował Lucas- Nie będę cię w to mieszał.
- Dla mnie to żaden problem. Chociaż tyle jestem ci winna.
- Nie- spojrzał na nią- I proszę cię, żebyś tego więcej nie proponowała.
- Jak chcesz- wzruszyła ramionami.

Daniel przyglądał im się przez chwilę. Między tą dwójką zdecydowanie coś było. Może jego dziadek miał rację co do nich? Może są sobie pisani? Jest tylko jeden sposób, żeby się przekonać.

- Więc ty spróbuj z nim pogadać- dodał po chwili- Nie będzie przecież obrażony do końca życia.
- I tak już nie mam nic do stracenia- Lucas ruszył w stronę drzwi i odwrócił się w stronę Maddie- Dasz sobie jakoś radę?
- Odprowadzę ją do drzwi albo oprowadzę po domu- klepnął go w ramię Daniel- W każdym razie się nią zajmę.
- Tego właśnie się obawiam.
- Spokojnie- zaśmiał się- Nie jest w moim typie- upił łyk.
- Dam sobie radę. Sama- uśmiechnęła się lekko do Lucasa a Daniela zmroziła spojrzeniem.
- W takim razie do zobaczenia w szkole- Lucas się pożegnał i zniknął za drzwiami.
- To od czego chcesz zacząć?- zapytał Daniel.
- Hm?
- Zwiedzanie.
- Chyba wolę pojechać do domu.
- Jak chcesz. Mamy tutaj parę fajnych sal i pokoi.
- Może kiedy indziej.
- Jasne- uśmiechnął się i zrobił dla niej przejście w drzwiach.

Maddie ruszyła w jego stronę i zgrabnie go ominęła. Chłopak towarzyszył jej całą drogę na dół. Nie odezwał się do niej ani słowem. Potem otworzył jej drzwi i Maddie wyszła na ganek. Zatrzymała się i odwróciła.

- Co to w ogóle oznacza, że nie jestem w twoim typie?
- Jeśli cię w jakis sposób uraziłem tym co wcześniej powiedziałem- spojrzał jej w oczy- to właśnie to miałem zamiar zrobić- uśmiechnął się.
- Nie sądziłam, że koleś taki jak ty ma jakiekolwiek typy. Nie bierzesz przypadkiem wszystkiego co się nawinie?- uśmiechnęła się szyderczo.

Daniel patrzył na nią i lekko się uśmiechnął. Maddie zaczęła zchodzić po schodkach w stronę samochodu.

- To z ich nowej płyty.
- Słucham?
- Piosenka, którą puszczałaś. Immortals.
- Słuchasz ich?- zatrzymała się.
- Który utwór jest twoim ulubionym?
- Z tego krążka?
- Tak.
- Kill Bill- mówiąc to uśmiechnęła się do siebie i otworzyła drzwi do auta.
- Nie ma tam takiego.
- Jest, ale nie dla wszystkich.

Maddie podłączyła iPoda do radia i włączyła wspominaną piosenkę. Popatrzyła na wspaniały dom Moonów i odjechała.

***

Trudy weszła do pokoju Vicky pewnym krokiem.

- O co cię pytali?
- A jak myślisz?
- Co im powiedziałaś?
- To samo co dwa lata temu. Że nic nie wiem o tych tabletkach.
- Wspominałaś o mnie?
- Nie. Uspokój się. Nic o tobie nie wiedzą.
- I tak musi pozostać. Jeśli Kyle coś powie, albo nasz niczego nieświadomy Luca, i mnie wezwą na przesłuchanie, to może zrobić się nieciekawie.
- Lucas nie będzie chciał nikogo w to wciągać. Za dobrze go znam.
- Może i tak, ale nie mogę tylko na nim polegać.
- Co masz na myśli?
- Im mniej wiesz tym lepiej dla ciebie- pogłaskała Vicky po włosach- Masz papiery tej nowej?
- Tak. Zwinęłam je z sekretariatu zaraz przed przesłuchaniem.
- Nieźle- uśmiechnęła się Trudy i dodała- Muszę gdzieś zadzwonić, a potem zabierzemy się za te teczkę, ok?
- Pewnie.

Trudy wyszła z pokoju przyjaciółki i wybrała numer: Anthony Murray.

- Cześć. Musimy pogadać. Bądź u nas za jakąś godzinę. Wtedy wszystko wytłumaczę. Ani słowa rodzicom. Do zobaczenia.

***

Chris postanowił pojechać do Maddie. Chce wyjaśnić co dokładnie zaszło między nią a Lucasem. Chce się dowiedzieć co ona o tym wszystkim myśli i jakoś to poukładać. Kiedy puka do drzwi, otwiera mu Tom.

- Dobry wieczór panie Jones. Zastałem Mad?
- Niestety nie ma jej.
- A Sarę?
- Chris, tak?
- Zgadza się- przytaknął chłopak.
- Posłuchaj- Tom wyszedł na zewnątrz i zamknął drzwi- Wolałbym, żebyś nie nachodził mojej córki i mojej bratanicy. Jesteśmy porządną rodziną i chcę, aby tak pozostało. A z tobą kojarzą mi się raczej niezbyt pozytywne opinie.
- Z całym szacunkiem, ale nie zna mnie pan. Wie pan tyle co mówią ludzie.
- Mi to wystarcza. Chcę, żebyś trzymał się od dziewczyn z daleka.
- Tato- Sara wyszła z domu- Co tu się dzieje?
- Myśli pan, że robi to co jest dla nich najlepsze- Chris rozglądał się dookoła- Szanuję to- spojrzał w oczy Tomowi- Mam nadzieję, że nie spotka się pan z tym, że ktoś pana oceni tak jak pan zrobił to w moim przypadku. Uprzedzam, że to nie będzie miłe. Dobrej nocy.
- Do widzenia Chris.

Kiedy chłopak się oddalał, Sara patrzyła pytająco na swojego ojca.

- O co chodziło?
- Masz się nie zadawać z tym chłopcem. Powiedz Maddie, że jej to również dotyczy.
- Ale on nie jest winny. Nie zrobił nic złego.
- Zrobił. Nie zrobił. Jest zamieszany w przestępstwo. A ty nie powinnać mieć z takimi ludźmi kontaktu. Dobrze?

Sara nic nie odpowiedziała. Patrzyła jak sylwetka Chrisa znika w ciemnościach. Wie, że sprzeciwienie się ojcu nic nie da. Maddie prawdopodobnie wszczęłaby kłótnię. Ale Sara nie potrafi. Jedyne co wie, to to, że jutro też jest dzień, że jutro w szkole go zobaczy.

***

Po rodzinnej kolacji Trudy odciąga Anthony'ego na bok.

- Pojawił się mały problem- zaczęła dziewczyna.
- W związku z czym?
- No wiesz. Sprawa Lucasa i Chrisa.
- Jaka sprawa?
- Czy ty na pewno dobrze się czujesz?- popatrzyła na niego ze zdziwieniem- Chodzi o podmienienie próbek w teście na obecność dopingu.
- Trudy. Nigdy nic takiego nie miało miejsca na terenie mojej kliniki- spojrzał na nią znacząco- Wykonujemy setki badań a ich prawodłowość i skuteczność jest potwierdzona. Wszystko jest udokumentowane.
- Jasne- przytaknęła dziewczyna i dodała- Ale policja zaczyna węszyć.
- Póki nie wiedzą kim jestem i jeszcze nie doszli do ciebie, nie mamy się czym martwić.
- A co jeśli dojdą?
- Wtedy dam im coś czego będą chcieli- uśmiechnął się- Ślepy zaułek.
- Jesteś pewien?
- Wszystko będzie w porządku kochanie. Nie martw się.
- Anthony- odezwał się do niego pan Torres- Co powiesz na małego drinka?
- Jeśli twoja małżonka nie ma nic przeciwko- spojrzał na panią Torres- Co ty na to siostrzyczko?

***

Kolejnego dnia detektyw High i jego partner przesłuchują rodziców Lucasa i Chrisa. Zeznania obu rodzin nie różnią się zbytnio od tych, które składali dwa lata temu. Każda ze stron utrzymuje funkcjonariuszy w przekonaniu, że ich syn jest niewinny i nie mają pojęcia, że ta sytuacja z dopingiem miała miejsce.

- Sprawa wogóle nie porusza się do przodu- stwierdził Miles, kiedy wychodzili z domu państwa Zane.
- Nie rozumiem jak mogli nie wiedzieć, że coś złego dzieje się z ich dzieckiem.
- Może nie chceli wiedzieć.
- Albo- zatanowił się- Wiedzieli, ale świetnie grają zdezorientowanych rodziców.
- A co z rodzicami Lucasa?
- Zastawiają się swoim prawnikiem.
- Bogacze- pokręcił głową Miles.
- Albo boją się zeznawać. Może mają coś do ukrycia.
- Myślisz, że zatuszowali sprawę? Tylko jak?
- Jak rzucam East Grove to co ci pierwsze przychodzi na myśl?
- Moon.
- Dokładnie- stwierdził High- Mają sporą władzę w tym mieście. I kto wie może nie są tacy idealni jak wszyscy myślą.
- To co teraz robimy?
- Znajdźmy policjantów, którzy prowadzili tę sprawę dwa lata temu.
- A czy przypadkiem jeden z nich nie jest już na emeryturze?
- No to wstąpimy do niego na herbatkę- uśmiechnął się High- Chodź.

***

Lucas wchodząc na szkolną stołówkę jest obserwowany przez wszystkich uczniów. Czuł się tak każdego dnia, lecz dzisiaj nie patrzą na niego jak zwykle. Jest to raczej pogardliwy wzrok. Słyszy jak każdy szepcze za jego plecami, lecz nikt nie powie nic głośno. Postanawia usiąść przy swoim stoliku, który jest zupełnie pusty. Kyle boi do niego podejść. Myśli, że to co się stało moze odbic się na jego popularności i siada z chlopakakmi ze swojej druzyny futbolowej. Vicky chce się do niego przysiąść, lecz Trudy ją powstrzymuje. Nie chce, żeby ją widziano w poblizu Lucasa. Nie moze ryzykowac, że rzuci na siebie podejrzenie. Chris widząc to wszystko czuje się źle, ale również nie rusza się z miejsca. Wtedy do stołówki wchodzi Maddie. Wszyscy wiedzą, że za jej przyczyną Lucas się przyznał. Dziewczyna nie zwraca na nich uwagi, wymienia spojrzenia z Lucasem i siada z paczką Chrisa. W końcu robi tak codziennie. Dlaczego dzisiaj miałoby byc inaczej? Sara za to zadziwia wszystkich i przysiada się do Lucasa.

- To dziwne, że tak dużo o tobie wiem a nawet się nie znamy- rzuciła.
- Nie mieliśmy za wiele okazji, żeby się poznać.
- Ale teraz obniżyłeś loty- rozejrzała się po pustych miejscach przy stoliku- I mogłam do ciebie podejść.
- Jesteś spostrzegawcza- zaśmiał się i po chwili dodał- Domyślałem się, że tak będzie.
- Że kujony będą się chciały z tobą kumplować?
- Raczej, że znajomi mnie opuszczą- śmiał się dalej- Ale zyskuję nowych- spojrzał na nią ciepło- To chyba nie będzie tak źle.
- Wiesz, zawsze cię podziwiałam. Jesteś...- spojrzała na niego i uniosła kącik ust- Byłeś... tak jakby legendą tej szkoły. No wiesz, we wszystkim najlepszy. A teraz...
- Teraz- przerwał jej- Ludzie będą widzieć we mnie człowieka a nie ideał, który sam wykreowałem a wy wierzyliście w jego istnienie.
- Na IQ ci nie ubyło przez tę aferę- przytaknęła z uśmiechem- To ci trzeba przyznać.
- Dzięki- uśmiechnął się lekko- A mogę wiedzieć co cię skłoniło do tego, żeby ze mną porozmawiać? Bo mam wrażenie, że nie to, że chcesz się przyjaźnić.
- Chcę coś komuś pokazać.
- Chrisowi?- sporzał jej w oczy i po chwili dodał- Od kiedy się przysiadłaś to ciągle się na nas gapi.
- Znaczy, że działa- uśmiechnęła się.
- Wzbudzasz w nim zazdrość?
- I tak i nie. Chcę, żeby był zazdrozny, ale nie o mnie tylko o ciebie. Chcę mu też pokazać, że nie obchodzi mnie zdanie innych. Ludzie mogą myśleć o tobie co chcą, a ja gdybym nie chciała to bym się do ciebie nie przysiadła.
- Zawsze miał problem z tym, że ktoś go będzie oceniał lub że nie jest wystarczająco dobry- spojrzał wtedy na Chrisa a potem na Sarę- Ja też miałem taki problem. Ale wiesz dlaczego on jest lepszy?
- Bo się nie zmienił?
- Yhym- przytaknął- W żadnym calu. Bez względu na to co się wydarzyło. Zawsze pozostanie sobą. Zazdroszczę mu, że tak potrafi.
- Myślę, że każdy tak potrafi. Potrzebujemy tylko odpowiedniego bodźca. Jak...
- Madeline?- Lucas uśmiechnął się na samą myśl.
- Narobiła trochę zamieszania- Sara również się uśmiechnęła i spojrzała na kuzynkę- Ale chyba nie wyobrażam sobie już tego miasta bez niej. Myślę, że Chris także.
- Czuję podobnie. Nie wiem tylko co ona czuje wobec nas.
- Tego nie wie nikt- spojrzała na niego- Mad nie otwiera się tak szybko przed tobą jak ty przed nią.
- Zauważyłem- spojrzał na dziewczynę- Kiedy przyjechała do miasta i chciałem nawiązać z nią kontakt to już zaczęły się schody. Chrisowi poszło z nią łatwiej.
- Chris jest tylko jej kumplem. To co inngo. Ty jesteś dla niej...
- Kim?
- Nie wiem- wzruszyła ramionami- Kimś innym.

Lucas przyglądał się Sarze. Potem przeniósł wzrok na Maddie. Zastanawiał się co to wszystko może znaczyć. Jaka właściwie jest jego relacja z Maddie?

- Nie wiem tylko czy się z tego cieszyć czy się obawiać.
- Jeśli chcesz się przekonać to zrób krok w jej stronę. Nie jest ci obojętna, ale nie wiesz też co do niej czujesz.
- Gdzie ty się ukrywałaś mądralo?
- Wydaje mi się, że w blibliotece przy dziale romanse- oparła ręce o stół- Albo problemy przedszkolaków. Nie pamiętam- zaśmiała się.
- Myślę, że nasze problemy to coś pomiędzy tymi dwiema dziedzinami- również się zaśmiał.

***

Lekcja chemii. Maddie siedzi na końcu klasy i wpatruje się w widok za oknem. Patrzy jak trener Walls rozgrzewa drużynę biegaczy. Nie wszyscy wyglądają na zadowolonych. Dwie dziewczyny zachowują się jaby były tam za karę. "Może faktycznie są?"- Maddie zaśmiała się lekko. W pewnym momencie wszystkie ochoczo zabrały się do pracy. I po chwili wyjaśniło się dlaczego. W ich kierunku zmierzał nie kto inny jak Daniel Moon. Maddie zastanawiała się co on tu robi. Chłopak podszedł do trener Walls i ją przytulił. Kobieta wyglądała na bardzo zachwyconą, że go widzi. Daniel uśmiechnął się do dziewczyn i prawdopodobnie rzucił jakiś żart, bo wszystkie po chwili głośno się śmiały. Trener Walls dała znak uczennicom, żeby zaczeły bieg i zajęła się rozmową z Danielem. Ta dwójka wdocznie znała się bardzo dobrze. Wtedy Maddie odwróciła wzrok i spojrzała na tablicę. Jeden chłopak tak się męczył z przykładem, że przykro było na niego patrzeć.

- Ktoś wie jak to zrobić? Postawię piątkę.
- Ja spróbuję- odezwał się Lucas.
- Ktoś inny?

Maddie zmarszczyła brwi patrząc na nauczycielkę. Nikt inny nie chciał się zgłosić.

- Jones?- zapytała pani Omar.
- Myślę, że Lucas da sobie radę.

Chłopak odwrócił się i spojrzał na Maddie. Ona skinęła głową i znowu spojrzała przez okno. Nauczycielka popatrzyła na Lucasa i ręką dała mu znak, żeby podszedł do tablicy. Lucas bardzo szybko rozwiązał zadanie i nawet się nie zatrzymał. Okazało się, że zrobił je bez żadnego błędu. Nauczycielka chociaż niechętnie, musiała postawić mu obiecaną ocenę.

- W domu zróbcie resztę zadań z tego tematu- odezwała się nauczycielka kiedy zadzwonił dzwonek- Do widzenia.

Lucas zebrał swoje książki i podszedł do Maddie.

- Dzięki, że się za mną wstawiłaś.
- Spoko- wzruszyła ramionami i zaczęła zbierać swoje rzeczy.
- Może moglibyśmy się spotkać później? Zrobimy te zadania.
- Jak chcesz.
- Hej, co jest?
- A bo ja wiem. Zachowujemy się jakby nigdy nic. A jednak nie wszystko jest w porządku- spojrzała na niego poważnie.
- Żartujesz sobie?
- Nie. Ta cała sytuacja jest dziwna.
- Albo sama nie wiesz czego chcesz- rozłożył ręce- Było ci źle ci z tym, że kłamałem. Przyznałem się. To też ci nie odpowiada. Zrobiłem co chciałaś. Więc co jest nie tak?
- Miałeś to zrobić dla siebie i Chrisa. A mówisz, że zrobiłeś to dla mnie. Jak mam się czuć?
- Nie wiem- zdenerwował się- Może jak ktoś dla kogo poświęciłem całą swoją karierę pływacką i przyszłość?
- Widzisz. Dlatego nie chciałam, żebyś robił to z mojego powodu. Bedziesz mnie teraz obwiniał.
- Nie obwiniam cię. Chcę, żebyś to doceniła. Tyle. Tylko tyle od ciebie wymagam w zamian za to ile ty wymagałaś ode mnie. To chyba nie jest trudne, co?
- Nie- powiedziała spuszczając głowę.
- Dziękuję- spojrzał na nią i wyszedł z klasy.

***

Sara rozmawia z koleżankami w bibliotece. Przeglądają gazety i komentują różne stroje. Każda z nich zaczyna poszukiwania odpowieniej sukienki. Bal na zakończenie roku szkolnego to nie lada wydarzenie. Muszą znaleźć coś ekstra. W pewnym momencie dziewczyna zauważa Chrisa. Chłopak śmieje się wraz z kilkoma kolegami na drugim końcu sali. Bibliotekarka już kilka razy upominała ich, żeby byli ciszej. Jednak to nie przynosiło pożądanego skutku. Sara przygląda się im wnikliwie. Chris czuje, że ktoś go obserwuje i zaczyna się rozglądać. Ich spojrzenia się spotykają. Chłopak unosi rękę w geście przywitania. Sara nie reaguje i wraca do rozmowy z koleżankami. Po kilu minutach zadzwonił dzwonek na lekcję. Wszyscy zaczęli zbierać swoje rzeczy i ruszyli na główny korytarz. Sara przecisnęła się obok uczniów tak, że znalazła się obok Chrisa. Przez chwilę szli obok siebie w ciszy.

- Więc- zaczął Chris- Widzę, że stosujesz się do zaleceń ojca.
- Zdecydowanie- przytaknęła z uśmiechem.
- Lucas nie zalicza się do jego listy łobuzów? Czy to jakiegoś rodzaju wyjątek?
- Słucham?
- Nie przyznajesz się do mnie w bibliotece, ale z nim mogą cię widzieć w stołówce? Po prostu tego nie rozumiem.
- Jeśli cię uraziłam to nie miałam tego na celu- spojrzała na niego- Chciałam z tobą porozmawiać. Jakbym ci odmachała nie rozmawiałbyś teraz ze mną sądząc, że wszystko jest w porządku- wytłumaczyła-A do Lucasa przysiadłam się dlatego, że tego chciałam. Mam gdzieś co pomyślą lub powiedzą inni. Nie obchodzi mnie to co robił i jaki jest. Chciałam go poznać.
- Po co?
- Żeby się dowiedzieć, dlaczego ty go tak kochasz -wzruszyła ramionami- Zastanawiałam się co może zrobić człowiek, żeby zasłużyć na twój szacunek i troskę? Co można zrobić, żebyś zaczął komuś ufać?
- Dlaczego ci na tym zależy?- popatrzył na nią.
- To dobre pytanie- rzuciła i weszła do swojej klasy.

***
Sara po ostatniej lekcji znajduje Maddie na korytarzu.

- Właśnie minęłam Ricka. Spotykamy się w garażu.
- Kto?
- Nooo- przewróciła oczami- Cała paczka.
- Okej. O której?
- Coś około wpół do... Teraz.
- Hej Jones!- krzyknęła w ich stronę pani Walls i podeszła do nich wraz z Danielem.
- Dzień dobry pani trener- przywitały się dziewczyny.
- Chcę cię jeszcze raz zapytać czy nie chciałabyś dołączyć do drużyny?
- Chyba nic się nie zmieniło od naszej ostatniej rozmowy- uśmiechnęła się Maddie- Przykro mi.
- A mogę wiedzieć z czym masz problem? Ze mną? Z innymi zawodniczkami?
- Po prostu nie interesuje mnie bycie szkolną gwiazdą- spojrzała na Daniela- Sama pani widzi jak to się kończy.
- Mówiłam ci, że to strata czasu- odezwała się Walls do chłopaka.
- Nie wiedziałem, że jest cykorem. W takim razie nic nie poradzimy- wzruszył ramionami.
- Nie wiem jak wy, ale ja mam jeszcze sporo pracy. Wracam na boisko. Do widzenia- stwierdziła trener i pożegnała uczniów.
- Do widzenia- odpowiedzieli chórem.
Kiedy nauczycielka zniknęła z pola widzenia, Maddie spojrzała na Daniela.

- Co ty z nią robisz?
- Zazdrosna?- uśmiechnął się chłopak.
- Powiesz mi o co tu chodzi?- Sara spojrzała na kuzynkę.
- Nic ważnego.
- Walls chce ją w swojej drużynie biegaczy- odezwał się Daniel- Powiedziałem trenerce, że każda drużyna potrzebuje lidera, a nasza kogoś takiego nie ma. To banda znudzonych dzieciaków, która nie ma zamiaru stawać się lepsza, bo nie mają do kogo się porównać i z kim konkurować o miejsce w składzie. Walls powiedziała, że zna kogoś kto by pasował na to miejsce, ale za nic nie będzie jej prosiła- spojrzał na Maddie- Przekonałem ją, że powinna.
- Jesteś szlachetny- przewróciła oczami Maddie- Co cię to w ogóle obchodzi?
- Chyba już sobie pójdę- uśmiechnął się lekko i zwrócił do Sary- Miło cię było poznać...
- Sara- przedstawiła się dziewczyna.
- Na razie Sara.
- Na razie.

Kiedy chłopak się oddalił kuzynka zamknęła szafkę Maddie i poważnie na nią spojrzała.

- On ustanowił wszystkie rekordy tej szkoły w bieganiu. Jest bardzo zdolny. No i trenerzy go uwielbiają. Pomagał też trenować drużynę futbolową. Kiedy budżet szkoły był w dołku, pomagał każdej drużynie w treningach, żeby wygrywali każde zawody jakie są możliwe. Dzięki temu chłopakowi mamy połowę sprzętów w tej szkole.
- Serio?- zdziwiła się Maddie- Czemu jedyne co mi o nim powiedziałaś to, to, że jest gogusiem zmieniającym dziewczyny jak rękawiczki?
- No, bo to prawda.
- I, że za wybryki wysłano go do szkoły w Anglii?
- Bo to też prawda. Ale jeśli chodzi o szkołę, to wobec niej  był zawsze w porządku. Myślę, że zrobił o wiele więcej dobrego niż chce się przyznać.
- Jak to możliwe, że tutaj żaden dupek nie może być po prostu dupkiem?- Maddie przewróciła oczami- Każdy musi mieć jakieś szlachetne osiągnięcia na swoim koncie. Jak się dowiem, że jeszcze hoduje szczeniaki to się chyba powieszę.

Sara zaczęła się śmiać i wzięła kuzynkę pod rekę. Kiedy obie wyszły ze szkoły spojrzały na parking. Stał na nim Daniel i Lucas. Obaj spojrzeli na dziewczyny.

- Myślę, że Daniel chciał pokazać, że on też jest coś wart. Nie tylko Lucas starał się być najlepszy.
- Ta cała ich rodzina jest nieźle pokręcona- skomentowała Maddie- Chodźmy do Ricka. Tam się czuję o wiele swobodniej niż tutaj.
- Mam nadzieję, że i ja będę się tak czuła- pomyślała Sara.

***

- Nie wiedziałam, że można mieć teczkę kryminalną grubości podręcznika do matmy- Vicky spojrzała na Trudy.
- Ta Jones to niezła łobuziara- dziewczyna przewracała kolejne strony- Ale nie ma tu nic konkretnego.
- Spójrz na to- podała jej kartkę Vicky.
- Zabójstwo?- wytrzeszczyła oczy i spojrzała na przyjaciółkę.
- Napisane jest, że w obronie własnej. Tu niżej- wskazała palcem- Opisują, że ofiara najpierw zaatakowała, a Maddie się broniła. To był wypadek.
- Może i tak, ale jeśli rozniesiemy to po szkole nikt nie będzie chciał się z nią zadawać. No i myślę, że policja bardziej się nią zainteresuje niż sprawą Lucasa.
- To chyba przesada- zastanowiła się Vicky.
- W walce z takim wrogiem trzeba użyć drastycznych środków.
- Jakim wrogiem? Nic nam nie zrobiła, a ty chcesz...
- Totalnie ją zniszczyć?- zapytała Trudy z szyderczym uśmiechem.
- Tak.
- Nie tylko chcę- spojrzała na przyjaciółkę- Ja to zrobię.
- Chwilami mnie przerażasz- Vicky spojrzała na nią niepewnie.
- Robię to dla ciebie i dla Lucasa. Nie możesz pozwolić, że coś ci stanie na drodze do szczęścia. Bo uwierz mi, że jeśli go stracisz, będziesz długo, ale to bardzo długo tego żałowała- spojrzała na nią poważnie- Jak ja.
- Ty?- zdzwiła się przyjaciółka- O czym mówisz?
- Miałam kiedyś kogoś ważnego w swoim życiu. I pozwoliłam, żeby odszedł. Nie walczyłam.
- Kogo? Opowiedz mi.
- Wolałabym nie.

Między nimi zapadła chwilowa cisza.

- Myślisz o nim czasami?
- Nie- spojrzała na przyjaciółkę- Nie czasami. Codziennie.

wtorek, 16 lutego 2016

Rozdział VIII: "Nazywam się detektyw Gary High. A to jest mój kolega Danny Miles"


Po weekendzie do dyrekcji zgłoszono, co wydarzyło się podczas przyjęcia w sobotę. Jednak nikt nie posiadał dowodu materialnego. Jedynymi świadkami w tej sprawie są goście, którzy z niewiadomych powodów odmawiają składania zeznań. Powiadomiona została policja. Detektyw i jego zastępca co prawda nie pracowali nad tą sprawą, ale dobrze ją znali. Jeśli okaże się, że okoliczności zdarzeń są inne, to sprawa może być na nowo otwarta. W tym celu, w szkole, w obecności szkolnego psychologa, uczniowie zostaną przesłuchani.

Lucas, Chris i trener Rimond zostali wezwani jako pierwsi. Wraz z jednym funkcjonariuszem policji i dyrektorem czekają w jednym pomieszczeniu, aby po chwili zostać przesłuchani w sali konferencyjnej.

Pierwszy wszedł Lucas i popatrzył na dwóch funkcjonariuszy.

- Lucas- zwrócił się do niego jeden z nich - Nazywam się detektyw Gary High- przedstawił się mężczyzna- A to jest mój kolega Danny Miles. Z pewnością wiesz o czym chcemy z tobą porozmawiać. Usiądź- wskazał na krzesło i kiedy chłopak zajął wyznaczone miejsce, dodał- Podobno przyznałeś się do popełnienia przestępstwa, za które winą obarczono twojego kolegę.
- Zgadza się.
- Możesz opowiedzieć nam dokładnie co mówiłeś?

Lucas bez zastanowienia powtórzył swoje słowa. Detektyw przyglądał się chłopakowi z uwagą.

- Okej. Czy potwierdzasz swoje słowa z tego przyjęcia?
- Tak.
- Czyli to ty posiadałeś i zażywałeś nielegalne tabletki, żeby uzyskać lepsze wyniki w sporcie?
- Tak.
- Okej. A twój kolega Christopher Zane? Nie zażywał żadnych tabletek?
- Nie.
- To powiedz mi. Jak to możliwe, że ty brałeś doping a wyniki badań moczu nic nie wykazały?
- Nie wiem- wyglądał na zmieszanego- Może w laboratorium popełniono błąd.
- Błąd?- drugi policjant spojrzał na swojego kolegę- Akurat taki, że badania Chrisa na obecność tych substancji były pozytywne. Sugerujesz, że ktoś zamienił wasze próbki?
- To możliwe.
- Okej. Załóżmy, że tak było- policjant zaczął krążyć po pomieszczeniu- Skąd miałeś te tabletki?
- Nie pamiętam- skłamał Lucas- Chyba znalazłem je gdzieś w internecie.
- Nie wiesz jak nazywała się strona czy forum, na którym je zdobyłeś?
- Niestety.
- Dobrze- detektyw pokiwał głową- Z pewnością jak sobie przypomnisz to nam powiesz. Zgadza się?
- Oczywiście.
- A w jaki sposób ci je dostarczono?
- Pocztą.
- Pamiętasz jak wyglądał dostawca?
- Niestety. Paczka była już w moim pokoju, kiedy wróciłem do domu. Ktoś z domowników lub ze służby musiał ją odebrać.
- Yhym- zastanowił się drugi policjant- A powiedz jakie relacje łączą cię z Chrisem Zanem?
- Nie rozmawiamy ze sobą od dwóch lat.
- Ale kiedyś byliście przyjaciółmi?
- Tak.
- I wasza przyjaźń skończyła się przez tę aferę?
- Tak.
- Skoro się przyjaźniliście to dlaczego nie przyznałeś się dwa lata temu?
- Nie chciałem stracić pozycji w drużynie i w szkole. Nie mogłem też zawieść mojej rodziny. Skoro wyniki wskazały na niego, stwierdziłem, że to wykorzystam.
- A twoja dziewczyna? Jej też nie chciałeś zawieść? Czy może powiedziałeś jej o swoim wykroczeniu?
- Nie. Vicky nic nie wiedziała. Powiedziałem, że się pokłóciłem z Chrisem. Nigdy więcej o to nie pytała.
- Okej. Ale teraz się odważyłeś powiedzieć prawdę. Dlaczego?
- Ktoś mi uświadomił, że nie chcę żyć w kłamstwie i chciałbym odzyskać swojego przyjaciela.
- Ktoś? To znaczy kto?
- Wolałbym jej do tego nie mieszać.
- A co jeśli ta osoba ma duży związek z tą sprawą?
- Nie może mieć.
- Dlaczego?
- Jeśli powiem dlaczego to domyślicie się kto to jest.
- Jasne. Rozumiemy- detektyw High patrzył się wnikliwie na Lucasa- To z innej beczki. Wiesz kto doniósł trenerowi, że ktoś z jego zawodników zażywa nielegalne substancje?
- Nie mam pojęcia.
- A może domyślasz się kto o tym wiedział i chciał zrujnować ci karierę pływacką?
- Pilnowałem się. Nikt o tym nie wiedział.
- Poza Chrisem. Czyż nie?- dodał Miles.
- Tak. Chris mnie przyłapał, ale nic nie powiedział trenerowi.
- Jesteś pewien?
- Co pan sugeruje?- zmarszczył czoło Lucas- Że Chris podkablował mnie trenerowi a potem wziął całą winę na siebie? To bez sensu.
- Ja tylko zadaję pytania- mężczyzna rozłożył ręce- Na razie to wszystko. Dziękuję Lucasie.

Chłopak wyszedł i usiadł na jednym z krzeseł. Niedaleko siedział Chris i trener ich drużyny. Wszyscy byli obserwowani przez trzeciego policjanta, który pilnował, żeby ze sobą nie rozmawiali.

- Możliwe, że coś w tym jest- odezwał się detektyw High- Wydaje się być pewny tego co mówi. Ale nie rozumiem, dlaczego dopiero teraz się do tego przyznał.
- Wyniki badań mówią, że to nie on- dodał drugi policjant.
- A co pani myśli pani, pani Johnson?- zwrócił się do psychologa.
- Lucas jest rozsądną osobą i dokładnie ważył słowa. Możliwe, że mówił prawdę, ale w pewnym momencie dało się wyczuć zawahanie.
- Też to zauważyłem- stwierdził Miles- Odpowiada na pytania dość szybko i zdecydowanie, ale jeśli grzebiemy zbyt głęboko to się wycofuje. Jakby chciał coś lub kogoś chronić.
- Dobra. Zobaczymy co powie Chris.

Pani Johnson wyszła do holu i powiedziała policjantowi, żeby wpuścił Chrisa. Chłopak wstał i nawet nie spojrzał na Lucasa. Gdy znalazł się w środku ukłonił się funkcjonariuszom i usiadł na krześle za stolikiem.

- Cześć Chris- jeden policjant przywitał się ponownie- Jestem detektyw Gary High. A to jest Danny Miles. Z akt wynika, że kiedy prowadzono sprawę dwa lata temu nie odezwałeś się słowem i nie chciałeś się bronić. Czy dzisiaj porozmawiasz z nami o wydarzeniach z ostatniej soboty?
- Tak.
- A więc twój kolega Lucas Moon przyznał się publicznie do przestępstwa, za które oskarżono ciebie i odbyłeś karę czterech miesięcy prac społecznych. Zgadza się?
- Tak. Lucas powiedział, że on jest winien.
- A czy to prawda?

Chris rozglądał się po pokoju. Nie wiedział co ma odpowiedzieć. Dwa lata temu nie powiedział nic, bo wiedział, że jeśli Lucas się nie przyzna to nie ma dla niego ratunku. Skażą go czy będzie zeznawał czy nie. Dzisiaj jest inaczej. Lucas sam zadecydował, że chce się przyznać. Tylko czy przemyślał wszystko i jest w stanie to udźwignąć?

- Mówił pan, że będziemy rozmawiać o sobocie- zaczął Chris- Więc potwierdziłem, że Lucas tak powiedział.
- Okej- uśmiechnął się lekko detektyw- Widzę, że jesteś bystry. A więc czy możemy porozmawiać o wydarzeniach sprzed dwóch lat?
- Proszę pytać.
- Zażywałeś dopingu?
- Nie- odpowiedział Chris patrząc jednostajnym wzrokiem na detektywa.
- Wyniki badań wykazały co innego?
- Zgadza się.
- Jak to możliwe?
- Mocz, który poddano badaniom nie był mój.
- A czyj? Lucasa?
- Pan to powiedział.
- Posłuchaj- odezwał się drugi policjant- Nie jesteśmy tu, żeby ci zaszkodzić. Tylko pomóc.
- To było pytanie?- Chris z uśmiechem spojrzał na panią Johnson.
- Powiedz gdzie zdobyłeś tabletki?- High zignorował jego zachowanie.
- Nigdzie. Bo ich nie brałem.
- Okej- podrapał się w brodę- Jak myślisz kto mógł podkablować trenerowi o tym, że zażywasz tabletki?
- Nie zażywałem tabletek- powtórzył- Nie wiem kto poszedł do trenera.
- Dobry jesteś- pochwalił go detektyw- Tylko zastanawia mnie jedno. Nic nie powiedziałeś dwa lata temu, kiedy cię niesprawiedliwie oskarżono. Siedziałeś cicho. Dlaczego?
- Żeby dzisiaj nie odpowiadać za krzywoprzysięstwo.

Obaj policjanci spojrzeli po sobie i wyglądali na zdziwionych.

- Że co?- dopytywał się High.
- Byłem niewinny, ale skazano mnie na podstawie zeznań Lucasa. On obarczył mnie winą. Ja nie powiedziałem nic, bo wiedziałem- popatrzył na drugiego policjanta- Właściwie to miałem nadzieję, że Lucas kiedyś się przyzna, a ja zostanę oczyszczony. Gdybym wtedy powiedział, że jestem winny, skłamałbym. Nie mówiąc nic, nie mówiłem nieprawdy, a więc nie możecie mnie oskarżyć, że kłamałem. Do tego dostałem karę w postaci prac społecznych. Pracowałem za niewinność. A skoro to wyszło na jaw to prawdopodobnie dostanę za to odszkodowanie. Gdybym cokolwiek wtedy powiedział prawdopodobnie znaleźlibyście coś, żebym tego odszkodowania nie dostał.

Detektyw High patrzył na Chrisa ze zmarszczonym czołem. Jeśli to prawda to było bardzo mądre posunięcie. Jeśli jednak kłamie to również jest to bystry ruch, żeby namieszać im w głowach. Ten dzieciak jest inteligentny i dojście do prawdy może być cięższe niż się spodziewali.

- Nieźle. Tylko nie mogę uwierzyć, że nie chciałeś się zemścić na Lucasie za to co ci zrobił. Nie byłeś na niego zły?
- Byłem.
- A więc chciałeś się na nim odegrać?
- Nie.
- Czyli nic z tym nie zrobiłeś?- zapytał Milles.
- Przestałem z nim rozmawiać, przebywać w zasięgu piętnastu metrów, a nawet patrzeć w jego stronę.
- Tylko tyle?
- Tak.
- No to raczej słabo go ukarałeś.
- Pan tak twierdzi.
- Ktoś jeszcze o tym wiedział?- odezwał się High.
- A o czym dokładnie?
- O tym, że Lucas brał doping.
- Nie wydaje mi się. Ja nikomu nic nie powiedziałem.
- A kiedy już cię oskarżyli?
- Kiedy mnie oskarżyli też nic nie mówiłem.
- Czyli nie powiedziałeś swoim znajomym, że jesteś niewinny?- podniósł jakąś teczkę i ją otworzył- Richardowi Blake'owi, Patrickowi Hudsonowi i Alison Bennet?

Chris przyglądał się policjantom, a potem spojrzał na panią psycholog. Nie wiedział czy powinien wciągać w to swoich przyjaciół. Pan High domyślił się nad czym się zastanawia.

- Oni też będą przesłuchiwani. Już czekają w sali obok. A więc?
- Powiedziałem im.
- Kiedy?
- Swayze poznał prawdę, kiedy skończyłem swoje prace społeczne.
- Kim jest Swayze?
- Tak mówimy na Particka.
- Swayzee? Jak ten aktor?- zapytał Milles.
- Dokładnie- uśmiechnął się Chris- Tylko się pisze przez jedno e na końcu.
- Skup się- upomniał go detektyw High i zwrócił się do Chrisa- A Richard i Alison?
- Wiedzieli tyle, że mam żal do Lucasa, ale nie wiedzieli za co. A ja nie chciałem o tym gadać.
- A więc tylko Swayze znał całą prawdę?
- Nie. Rick i Alison dowiedzieli się później.
- Kiedy?
- W tę sobotę.
- Na przyjęciu? Z wypowiedzi Lucasa?
- Nie. Wcześniej spotkaliśmy się w garażu Ricka. Chcieli, żebym powiedział całą prawdę.
- Zrobiłeś to?
- Tak.
- Jak myślisz, dlaczego akurat wtedy chcieli to wiedzieć?- zapytał bardzo zaciekawiony.

Chris się zatrzymał. Nie wiedział co powiedzieć. Nie chciał w tę sprawę wciągnąć Mad, Sary i Travisa, ale nie chciał też kłamać policjantom.

- Był tam ktoś jeszcze?- zapytał Milles.
- Tak.
- Kto?
- Travis Thomson, Sara Jones i Madeline Jones.
- Ich nazwisk nie ma w aktach sprawy- stwierdził detektyw i spojrzał znacząco na swojego kolegę.

Milles od razu wyszedł i poprosił dyrektora, aby ci uczniowie za chwilę zjawili się na przesłuchaniu.

- Bo nie mają z nią związku. Sarę poznałem dopiero w tym roku, Travis wrócił niedawno do miasta, a Mad została tu przepisana do szkoły.
- Sara i Madeline mają to samo nazwisko. Są spokrewnione?
- Ich ojcowie to rodzeni bracia.
- Okej. A więc ta trójka również słyszała twoją historię?
- Tak.
- A co cię skłoniło, żeby ją opowiedzieć?
- Nie co, tylko kto- poprawił go Chris- To była Mad.
- Jak myślisz dlaczego się tym interesowała?
- Chciała wiedzieć, dlaczego nie znoszę Lucasa.
- Jak uważasz po co jej ta wiedza?
- Polubiła go. Dodatkowo udzielała mu korepetycji z chemii.
- Skoro była jego koleżanką, to co robiła z tobą?
- Jest moją dobrą kumpelą. Trzyma się razem z moją paczką od kiedy tu przyjechała.
- Chcesz mi powiedzieć, że ty i Lucas macie tę samą koleżankę, która lubi was obu, ale wy się nienawidzicie? A do tego przez dwa lata nie pomyślałeś, żeby powiedzieć znajomym prawdy o Lucasie, a wyznajesz ją na prośbę dziewczyny, która jest tu od ponad miesiąca?
- Mniej więcej- wzruszył ramionami.
- Dobrze- High odszedł od stolika- Rozmawiałeś z Lucasem na przyjęciu?
- Nie. Mówiłem już, że przestałem z nim rozmawiać dwa lata temu.
- Od tamtej pory nie odezwałeś się do niego ani słowem?
- Dokładnie.
- Okej. A jak myślisz, co mogło sprowokować Lucasa do przyznania się do winy na tym przyjęciu?
- Nie wiem. Może poczucie winy. Albo alkohol.
- Dobra. Na razie to tyle. Usiądź w sali obok i poczekaj. Może będziesz nam jeszcze potrzebny.

Następną osobą przesłuchiwaną był trener drużyny pływackiej.

- Panie Rimond. Proszę nam przypomnieć jak pan dowiedział się, że w pańskiej drużynie, ktoś zażywa doping?- zapytał High.
- Na swoim biurku znalazłem kopertę, w której była kartka z wydrukowanym napisem "Twój najlepszy pływak zażywa nielegalne środki wspomagające. Jeśli to wyjdzie na jaw, będziesz skończony". Wtedy  postanowiłem porozmawiać z każdym chłopakiem z osobna, żeby to wyjaśnić. Jedyną osobą, która miała coś do powiedzenia w tej sprawie był Lucas. Powiedział, że to Chris. Miał rację, bo tak później wykazały wyniki badań moczu.
- Zgadza się. A jeśli mogę zapytać to kto według pana był wtedy najlepszym zawodnikiem?
- Każdy ma inny styl, ale chyba najmocniejszy był Chris. Chociaż Lucas mu dorównywał.
- A jeśli chodzi o zachowanie pańskich chłopców. Zauważył pan coś dziwnego?
- Nie wydaje mi się, żeby ktoś się bardzo zmienił. Z resztą, dzisiaj niezbyt dobrze pamietam tamte wydarzenia.
- Rozumiem- powiedział Milles i dodał- W aktach mamy, że próbki zostały wysłane do laboratorium w prywatnej klinice "Murray" w sąsiednim mieście. Jej właścicielem jest Anthony Murray. Zna go pan?
- Niestety.
- A kogokolwiek z jego rodziny?
- Nie wydaje mi się. Szkoła ma podpisany kontrakt z ich kliniką na przeprowadzanie różnych badań. Proszę zapytać pana dyrektora.
- Dobrze. Dziękuję panu. Na razie to wszystko.

Wtedy policjanci zaprosili do środka dyrektora.

- A więc panie dyrektorze- zapytał High- Zna pan pana Murray'a?
- Owszem. Podpisaliśmy z jego kliniką kontrakt na szczepienia, badania i niewielkie zabiegi, które mogą się przydać uczniom naszej szkoły. Ale nie rozumiem, co to się ma do tej sprawy?
- Ważne, że my rozumiemy. Dziękuję- uśmiechnął się i pożegnał dyrektora. Potem podszedł i szepnął Millesowi na ucho- Sprawdź wszystkie możliwe powiązania tej kliniki z tym miastem. No i poszukaj mi w naszej bazie coś na temat tej nowej trójki.
- Robi się- Milles otworzył laptop i usiadł przy biurku.
- Panno Johnson- odezwał się do kobiety dektektyw High- Proszę zawołać Vicky Maye.

Kobieta wstała i wyjrzała za drzwi.

- Niestety jeszcze jej nie ma.
- To..- spojrzał w akta- Patricka Hudsona.

Chłopak po chwili pojawił się w sali i za wskazówkami policjanta usiadł za stolikiem.

- Jestem detektyw High. Tam siedzi pan Milles. Chcę z tobą porozmawiać o sprawie z przed dwóch lat.
- Lucas urobił Chrisa. O czym tu gadać?
- Okej. Wiedziałeś o tym?
- Że Lucas brał? Tak.
- Od początku?
- Nie. Chris mi powiedział dopiero kiedy skończył te swoje robótki.
- Masz na myśli prace społeczne?
- Dokładnie.
- I co zrobiłeś z tą wiedzą?
- Ja to bym z chęcią tego gogusia...- spojrzał na panią Johnson- No nie ważne. Chris powiedział, żeby to zostawić. To tak zrobiłem.
- Jak myślisz? Dlaczego tak postąpił?
- Stary...- Swayze położył ręce na stół- Do dzisiaj się zastanawiam.
- Okej. A co z Alison i Rickiem? Wiedzieli?
- Nie do końca. Chris coś im wspomniał, że pożarł się z Lucasem i na jego prośbę już więcej nie pytali. Dopiero w sobotę powiedział im wszystko.
- I tylko im?
- Nie. Byli tam też Travis, Sara i Mad.
- Właśnie. Wyjaśnij mi kim oni są?
- Travis wrócił ze szkoły dla rajdowców. Ma tutaj brata, który ma swój bar, do którego całą paczką czasem wpadamy- widząc zaciekawioną minę policjanta dodał z uśmiechem- Na frytki.Wpadamy na frytki.
- Powiedzmy, że ci wierzę. A te dwie dziewczyny?
- Sara jest córką budowniczego, a Mad jej kuzynką, która tu przyjechała z Chicago.
- Powiedz mi czy Mad przyjaźniła się z Lucasem?
- Nie wiem. Nie śledzę jej. Możliwe- uniósł lekko głowę- Podobno udzielała mu korków.
- Okej. A jej relacje z Chrisem?
- Od kiedy przyjechała to był w nią wpatrzony jak w obrazek. Podniecał się wszystkim co robiła. No fakt, niezłe z niej ziółko i potrafi zaszaleć, ale nie jesteśmy od niej gorsi.
- Chcesz powiedzieć, że Chris się do niej przywiązał?
- Tak jakby.
- Może są parą?
- Nie ma opcji. Chris chodzi z Alison.
- Okej. A jak wyglądają relacje Chrisa z Lucasem?
- Nie rozmawiają ze sobą od czasu tamtej afery.
- A powiedz mi, czy podejrzewasz kto mógł donieść na Chrisa trenerowi?
- Chyba na Lucasa- poprawił go Swayze- Nie mam zielonego pojęcia.
- Dobra. Dzięki. Wracaj do reszty.

Następnie poproszono Ricka, a potem Alison. Policjanci przedstawili się i pierwsze pytanie brzmiało tak samo jak to zadane Patrickowi. Wersja Ricka była podobna do tej Swayze'ego. Alison również powiedziała to samo. Travis nie miał zbyt dużo do powiedzenia, ale potwierdził to co mówili jego koledzy. Przyszła kolej na Sarę. Po zapoznaniu się z dziewczyną, policjanci przystąpili do pytań.

- Co wiesz o wydarzeniach sprzed dwóch lat?
- Wiem, że to Lucas jest winny, a Chris był nieuczciwie oskarżony.
- Twierdzisz tak ponieważ?
- Chris mi to powiedział.
- A Lucas? Rozmawiałaś z nim?
- Nie. Nie znam go zbyt dobrze.
- Zaczęłaś się zadawać z Chrisem i jego znajomymi dopiero niedawno. Dlaczego?
- To za sprawą mojej kuzynki Maddie. Zaprzyjaźniła się z nimi i mnie z nimi poznała.
- I teraz, nie chcąc stracić kolegów, trzymasz ich stronę?
- Nie trzymam niczyjej strony. Mówię co wiem.
- Dlaczego twoja kuzynka tak bardzo chciała wiedzieć co się zdarzyło dwa lata temu?
- Polubiła Lucasa i chciała znać przyczynę dlaczego jak zawsze w naszym towarzystwie padało jego imię to wszyscy mieli poważne miny. Więc zapytała i Chris jej powiedział.
- Nie wydaje ci się to dziwne, że Chris nie opowiedział tego swoim przyjaciołom i swojej dziewczynie przez dwa lata, a na prośbę Maddie od razu to zrobił?
- Nie- wzruszyła ramionami- Maddie dużo znaczy dla Chrisa i on nie chce mieć przed nią tajemnic.
- A ona przed nim?
- Wydaje mi się, że nic przed nim nie ukrywa.
- Czyli Chris wiedział, że Maddie i Lucas się spotykają, uczą, spędzają czas?
- Dowiedział się w sobotę.
- Aha- High przyglądał się dziewczynie- Dobra. Mówiłaś, że nie znasz za dobrze Lucasa. A jego dziewczynę?
- Też nie za bardzo.
- To co robiłaś na jej przyjęciu?
- Chciałam się bawić ze znajomymi.
- Okej. Na ten moment nie mam więcej pytań.

Wtedy do pokoju poproszono Vicky.

- Witam. Jestem detektyw High, a to mój zastępca Milles. Proszę usiąść.
- Dziękuję.
- A więc co możesz nam powiedzieć o wydarzeniach sprzed dwóch lat?
- Niewiele. Nie wiedziałam co się stało między Lucasem a Chrisem. Czasem zastanawiałam się co mogło byc powodem rozpadu ich przyjaźni, ale nie sądziłam, że chodzi o jakieś nielegalne tabletki.
- A więc nie wiedziałaś kto je zażywał?
- Nie.
- Ani, że podobno Chris jest niewinny i krył Lucasa?
- Nie. Po szkole chodziły tylko plotki, że Chris został wywalony z drużyny, bo coś przeskrobał. Nikt do końca nie wiedział co.
- Okej. A jak zareagowałaś na zachowanie Lucasa w sobotę na przyjęciu?
- Był pijany to po pierwsze i mógł bełkotać byle co. Domyślam się, że nie mały udział w jego stanie miała Maddie Jones.
- Co masz na myśli?
- Przed jego wystąpieniem widziałam jak rozmawiali. Lucas słuchał jej uważnie jak zaczarowany. Wiem, że jest przyjaciółką Chrisa i mogła Lucasowi coś wmówić, żeby tak powiedział. Może chciała oczyścić imię kolegi.
- A jakie łączą ciebie relacje z Maddie?
- Nie przepadam za nią. Od jakiegoś czasu uganiała się za moim chłopakiem. Może miała w tym jakiś ukryty cel i właśnie on teraz wychodzi na jaw.
- Jesteś z Lucasem w związku od dwóch lat?
- Tak.
- Zaczęliście chodzić ze sobą dopiero jak Lucas rozstał się z Chrisem?
- Nie. To było niedługo przed tą aferą. Ale faktycznie później, byliśmy jeszcze bliżej. Lucas potrzebował kogoś bliskiego, a ja zawsze byłam przy nim.
- Dobrze. Dziękuję ci. Dołącz do reszty.

Po chwili Milles przywołał ręką detektywa do komputera. Pokazał mu co znalazł w bazie o Madeline Jones. Kartoteka robiła wrażenie. Nie brakowało tam ciekawych przewinień. To przesłuchanie może być jednym z ważniejszych dla tej sprawy. Postanowili zaprosić wspominaną przez wszystkich świadków Maddie. Dziewczyna skinęła głową w stronę pani psycholog i zajęła wyznaczone miejsce.

- Witam- uśmiechnął się lekko- Jestem detektyw Gary High. To jest Danny Milles.
- Madeline Jones- przedstawiła się.
- A więc panno Jones- zaczął High- Co wiesz o aferze z dopingiem, która miała miejsce dwa lata temu?
- Co wiem?- popatrzyła się ze zdziwieniem- Nie wiem nic.
- Mamy inne wrażenie.
- Panowie chcieli pewnie zapytać co słyszałam na ten temat. Mam rację?
- Dokładnie tak- uśmiechnął się.
- No to słyszałam tyle ile powiedział mi Chris.
- Czyli?
- Że to Lucas faszerował się tym świństwem, a on za to beknął.
- Podobno ty byłaś osobą, która bardzo potrzebowała dowiedzieć się prawdy o tamtym zdarzeniu. To prawda?
- Tak.
- Dlaczego?
- Cała paczka najeżdżała na Lucasa i chciałam wiedzieć dlaczego to robią.
- I zapytałaś o to Chrisa, a on ci powiedział?
- Tak.
- A Lucas? Nie zwierzał ci się? Podobno byliście blisko?
- Blisko?- uniosła brew- Co mam przez to rozumieć?
- Osoby w twoim otoczeniu zauważyły, że spędzacie razem czas. Jakie macie relacje?
- Normalne. Udzielałam mu tylko korków.
- Tylko tyle?
- Raczej tak.
- Okej. Więc można powiedzieć, że kumplowałaś się z Chrisem i Lucasem tak?
- No tak.
- A oni się nienawidzą tak?
- No tak.
- Nie sądzisz, że to dziwne?
- Nie- spojrzała na niego z lekkim zdziwieniem- Kiedy ich poznałam to przecież o niczym nie wiedziałam. Nikt mi nie powiedział, że kiedyś się przyjaźnili i rozstali się przez tę aferę. Nie wiedziałam, że była jakaś afera. Myślałam, że po prostu się nie znają.
- Okej. A co zrobiłaś kiedy dowiedziałaś się, że to Lucas jest winny?
- Chcieliśmy całą grupą zrujnować przyjęcie Vicky. Tylko Chris był temu przeciwny.
- W jaki sposób chcieliście zrujnować to przyjęcie?
- Mieliśmy powpuszczać szczury pod tace z głównym daniem.
- Tylko tyle?- zapytał Miles- Twoja kartoteka mówi, że potrafisz trochę więcej.
- Wydaje mi się, że moja przeszłość nie ma związku z tą sprawą.
- Racja- przytaknął High- Wróćmy do kawału. Udało się?
- Nie. Powstrzymaliśmy się od tego żartu.
- Dlaczego?
- Uświadomiłam sobie, że Lucas ma ciężkie życie i bez tego. Z resztą Chris prosił, żeby tego nie robić.
- Jak myślisz dlaczego?
- Wy tak na serio?- spojrzała na nich z lekką pogardą- Dowiadujecie się, że koleś bierze winę swojego kumpla na siebie, nie ma do niego pretensji i nie ma zamiaru się mścić i się pytacie dlaczego?
- Tak. To właśnie robimy- High spojrzał na Milesa.
- Chris po prostu go kocha- odezwała się po chwili- Sara mówiła mi, że takiej przyjaźni w życiu nie widziała. Ja chociaż nie mogłam tego zobaczyć to jestem pełna podziwu jak Chris się zachował- spojrzała detektywowi w oczy- Poświęcił by się pan, żeby uratować swojego kumpla?
- Wydaje mi się, że nie rozmawiamy teraz o mnie- uśmiechnął się lekko High- A więc co się działo dalej, kiedy zrezygnowaliście z kawału?
- Chciałam już się zbierać i poszłam poszukać swojej torebki. Wtedy natknęłam się na Vicky.
- O czym rozmawiałyście?
- Kazała mi się trzymać z daleka od Lucasa. Odpowiedziałam, że nie ma sprawy. A on pojawił się nie wiadomo skąd i zaczął się dopytywać co się stało. Potem zorientował się, że poznałam prawdę o tej aferze. Był strasznie przejęty i zły, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego i patrzę na niego z pogardą.
- I co było dalej?
- Wyszłam stamtąd. Potem Sara opowiedziała mi co Lucas zrobił na scenie.
- A co dokładnie zrobił?
- Przyznał się do winy.
- Jak myślisz dlaczego akurat wtedy odważył się na takie wyznanie?
- Prawdopodobnie miał już dosyć życia w kłamstwie i możliwe, że chciał odzyskać Chrisa.
- Dobra. A jak myślisz dlaczego nie zrobił tego dwa lata temu?
- Bał się, że straci pozycję w szkole i szacunek rodziny, która za karę wyśle go do szkoły w Anglii.
- A teraz się nie boi?
- Myślę, że nie. Woli być szczery niż żyć w kłamstwie.
- Okej- High podniósł się i wziął do ręki notes- Wszyscy dzisiaj powiedzieli, że łączyło cię coś z Lucasem. Oprócz niego. Nie wspomniał o tobie ani słowem. Jak to wytłumaczysz?

Maddie patrzyła na detektywa. Była pod wrażeniem tego co znosił Chris przez dwa lata. Ale teraz zaczęła myśleć o Lucasie. Przyznał się do winy i jeszcze krył ją przed policjantami. Tylko on. Wiedział co jest w jej aktach. Był na nią zły. A i tak postąpił jak trzeba i postanowił ją chronić. Może ona też powinna zeznawać bardziej przychylnie dla niego.

- Na przyjęciu pokłóciliśmy się i powiedział, żebym do niego nigdy więcej się nie odzywała. Pewnie chce zerwać ze mną kontakt.
- Albo cię chroni z jakiegoś powodu- skomentował Miles i dodał- Jak myślisz, kto mógł dwa lata temu donieść trenerowi o zażywaniu nielegalnych tabletek?
- Nie wiem. Pewnie ktoś kto chciał zaszkodzić Lucasowi- powiedziała, lecz po chwili się zastanowiła, a jej oczy się rozszerzyły. Pomyślała, że może ktoś chciał pozbyć się Chrisa.

Detektyw zauważył, że Maddie nad czymś myśli. Prawdopodobnie zastanawiała się nad tym samym co on.

- Czyli to ktoś kto wiedział, że Lucas zażywa tabletki? Nie wiesz kto był z nim blisko.
- Podobno on i Vicky od zawsze się przyjaźnili. No i z Kylem też się dobrze znali.
- Kylem?
- Kyle Emmet. Kapitan drużyny futbolowej. Teraz jest najlepszym kumplem Lucasa.
- Okej. Dzięki. Możesz już iść.

Po wyjściu Maddie, detektyw popatrzył na swojego kolegę.

- Trzeba będzie przesłuchać tego Kyle. Może on coś wie- powiedział i spojrzał na panią Johnson.

Kobieta wstała i wyszła, żeby poinformować dyrektora o nowym świadku.

- Co o tym wszystkim myślisz?- zapytał kolegę High.
- Stara teoria mówiła, że Chris brał. Badania to potwierdziły, jak i zeznania Lucasa. Teraz Lucas zmienił zdanie i sprawa opiera się na badaniach.
- No i pozostaje jeszcze koperta, w której doniesiono na Chrisa. Napisane w niej było, że "najlepszy zawodnik bierze". Według trenera to Chris był najlepszy. Więc po co najlepszemu zawodnikowi doping?
- Może brał od dawna i nikt go nie podejrzewał. Po prostu od początku był najlepszy- stwierdził High.
- Albo ktoś inny brał i chciał mu dorównać.
- Lucas?
- Możliwe. W końcu tylko on obarczył Chrisa winą.
- Dobra- spojrzał na Millesa- Zobaczmy co mówi stara wersja. Kto był najlepszym zawodnikiem?
- Chris.
- Badania moczu wskazały na kogo?
- Na Chrisa.
- Lucas zeznał, że kto brał tabletki?
- Chris.
- Chris zeznał, że kto brał tabletki?
- Brak informacji.
- Chłopcy z drużyny zeznali, że kto brał tabletki?
- Brak informacji.
- Kto był donosicielem?
- Brak informacji.
- Odciski na kopercie?
- Brak informacji.
- Nowa wersja. Najlepszy zawodnik?
- Chris bądź Lucas.
- Badania moczu wskazują na kogo?
- Na Chrisa. Ale obaj chłopcy twierdzą, że popełniono błąd.
- Lucas mówi, że kto brał tabletki?
- Lucas.
- Chris mówi, że kto brał tabletki?
- Lucas.
- Chłopcy z drużyny zeznali, że kto brał tabletki?
- Brak informacji.
- Donosiciel?
- Brak informacji.
- Odciski?
- Brak informacji.
- Więc na sto procent wiemy, że ktoś brał te prochy, bo wykazały to wyniki badań. Nie wiemy kto, bo zeznania się różnią. No i nie wiemy kto jest donosicielem, bo na kopercie brakuje odcisków palców. Poproszę jakąś teorię.
- Chris bierze. Lucas go nakrywa i donosi trenerowi. Ten zleca badania i to potwierdza, że Chris bierze tabletki. Lucas zeznaje, że to Chris brał.
- Te teoria odpada- stwierdza od razu High- Jeśli Lucas chciał donieść na Chrisa zrobił by to poprzez bezpośrednie umieszczenie jego nazwiska na kartce. Tylko Chrisa by poddano badaniom moczu. Donosiciel umieścił informację ogólną i badaniom poddano wszystkich zawodników.
- Może Lucas nie chciał, żeby Chris wiedział, że to on go podkablował?
- Skoro Chris tylko jemu się przyznał to i tak by wiedział, że to Lucas. Plus Chris nie przyznał się do niczego. A Lucas i tak powiedział, że to Chris. A teraz twierdzi, że to był on. I obaj nie wiedzą kto doniósł. Inna teoria?
- Jeśli Chris by brał- zastanawiał się Miles- I jednocześnie doniósł, to sam by się pogrążył. No i dzisiaj Lucas nie przyznawałby się do winy.
- Więc to też odpada. Coś innego?
- Lucas bierze. Chris odkrywa jego tajemnicę i donosi trenerowi. Kurde- zdenerwował się Miles- Gdyby Chris chciał donieść na Lucasa to tak samo umieściłby w donosie jego nazwisko i badanie zrobiono by tylko Lucasowi.
- No a jeśli nie umieściłby żadnego nazwiska?
- To Lucas i tak by się dowiedział, że to Chris, bo tylko on o tym wiedział, bo jako jedyny go nakrył.
- Fakt, ale może tak było. Lucas się domyślił, że to Chris doniósł i postanowił podmienić próbki, żeby wyszło, że to Chris jest winien.
- To by się zgadzało. Tylko dlaczego do cholery Chris się nie bronił, kiedy go oskarżono? Mógł przecież powiedzieć, że Lucas bierze i chciał na niego donieść, a on podstępem go wpakował w tarapaty.
- No to jeszcze inna teoria. Pomysł?
- Lucas bierze i to on donosi trenerowi, że ktoś z drużyny faszeruje się tabletkami. Wiedząc, że to on podmienia próbki, żeby wrobić Chrisa. Jego kolegę wyrzucają z drużyny, a on jest najlepszym zawodnikiem.
- Skucha- stwierdził High- Lucas dzisiaj powiedział, że domyśla się, że ktoś podmienił próbki. Nie wie czy tak było. I skoro przyznaje się, że brał to przyznałby się, że to on doniósł i jednocześnie stoi za podmienieniem próbek.
- Więc żaden z nich nie jest donosicielem. Jakby nie patrzeć ktoś jeszcze brał w tym udział- Miles spojrzał na detektywa- Myślisz, że ta sama osoba doniosła trenerowi i podmieniła próbki?
- Załóżmy, że próbki nie zostały podmienione. Chris brał. O co miałby żal do Lucasa skoro ten nie doniósł i Chris byłby winny?
- Nie miałby powodu.
- Okej. Więc próbki były podmienione. To Lucas brał. Kto mógł coś na tym zyskać?
- Lucas. Został najlepszym zawodnikiem.
- A skoro Lucas brał, ale nie wrobił Chrisa...
- To stoi za tym ktoś, kto chciał pomóc Lucasowi i zaszkodzić Chrisowi- dokończył Miles.
- Ta osoba wiedziała również, że Lucas bierze, ale nie chciała, żeby to się wydało. Więc podłożyła kopertę trenerowi, że "ktoś" z jego zawodników bierze i wtedy postarała się, żeby Chris został winny.
- Cholera. Jak na razie wszystko się zgadza.
- Jest już Kyle Emmet- do sali weszła pani Johnson- Poprosić go?
- Tak- stwierdził High.

Detektyw i jego zastępca przywitali chłopaka i wskazali mu miejsce do siedzenia.

- Powiedz nam Kyle. Od kiedy znasz Lucasa?
- Od liceum.
- Przyjaźnicie się?
- Od dwóch lat. Lucas rozstał się z Chrisem i zaczął przyjaźnić ze mną.
- Wiesz dlaczego się rozstali?
- Nie i za bardzo mnie to nie interesuje.
- Rozumiem- detektyw spojrzał na swojego kolegę, a potem zwrócił się do Kyle'a- Byłeś na przyjęciu w sobotę?
- Tak.
-  I słyszałeś wypowiedź Lucasa?
- Niestety nie. Byłem wtedy w środku domu.
- Co tam robiłeś?
- To prywatna sprawa.
- Okej. Ale z pewnością ktoś ci opowiadał o czym dokładnie mówił Lucas?
- Podobno się upił i bełkotał coś o Chrisie.
- Czyli nie wiesz o co chodziło?
- Nie za bardzo.
- A więc dwa lata temu Chris został oskarżony o doping i przez to wyrzucono go z drużyny pływackiej. Na przyjęciu Lucas powiedział, że to on jest winien, a nie jego dawny przyjaciel. Jak się do tego odniesiesz? Jak myślisz, dlaczego tak powiedział?
- Nie mam pojęcia. Może chciał zwrócić na siebie uwagę.
- Rozumiem- kiwnął głową detektyw- Co wiesz na temat Madeline Jones?
- Jest kumpelą Chrisa i lubi rozrabiać.
- A co łączy ją z Lucasem?
- Wiem, że udziela mu korków.
- A co ty o niej myślisz?
- Nie przepadam za nią.
- Dobrze. Dzięki. To na razie tyle.

- Nie powiedział nic konkretnego- skomentował Miles, gdy chłopak wyszedł.
- Wręcz przeciwnie- dodał High- Zauważ, że przyjaciele Chrisa interesowali się tą sprawą. Chcieli się czegoś dowiedzieć o wydarzeniach sprzed dwóch lat. Natomiast przyjaciele Lucasa twierdzą, że nic na ten temat nie wiedzą i nie za bardzo chcą wiedzieć. Jeśli ci na kimś zależy, to się nim interesujesz. Chyba, że dobrze wiesz co się działo, ale z jakiegoś powodu nie chcesz się do tego przyznać.
- Myślisz, że oni kłamali?
- Nie wiem. Kyle nie wyglądał na zdziwionego, kiedy mówiłem o dopingu- westchnął High- Na dzisiaj kończymy przesłuchania z uczniami. Poszukamy coś na temat Kyle'a i Vicky i sprawdzimy tę klinikę. A jutro przesłuchamy rodziców Chrisa i Lucasa.
- Myślałem, że ten Lucas powie, że ktoś go zmusił, żeby to powiedział. Sprzeda tą osobę i będzie po sprawie- Miles spojrzał na Higha- A okazuje się, że mamy tu niezły bajzel.
- Dzisiejsi licealiści to nie to samo co nasze czasy- zaśmiał się High- Niestety.