Godzina 13.00.
Brian czeka na Jo w sali teatralnej. Ma nadzieję, że dziewczyna się
zjawi. Widział ją dzisiaj na stołówce, ale nawet na niego nie spojrzała. A chce
jeszcze raz z nią porozmawiać. Wtedy górę wzięły emocje a to nie wyszło im na
dobre.
Jo wchodzi do sali pewnym krokiem. Stara się zachowywać jak
najbardziej normalnie.
- Cześć. Wypożyczyłam „Makbeta”. Spotkałam panią Lewis i
powiedziała, że coś z tego powinniśmy przerobić.
- Cześć Jo- zaczyna chłopak- Może zanim się zabierzemy do ćwiczeń
to zrobimy coś innego?
Dziewczyna spojrzała na niego pytająco.
- Chyba powinniśmy porozmawiać, nie sądzisz?
- Sądzę- powiedziała podchodząc do przodu i stając zaledwie
30 centymetrów od niego. Patrzyła mu się prosto w oczy.
To trochę zaniepokoiło Briana. Miał już gotowy tekst, który
chciał wyrecytować i szybko to wyjaśnić. Lecz gdy tylko się zbliżyła, zapomniał
co chciał powiedzieć. Jej bliskość sprawiła, że jedyne o czym myślał to wziąć
ją w ramiona i pocałować. Dziewczyna zobaczyła, że nie może wydusić z siebie
słowa. Dlatego postanowiła pierwsza się odezwać.
- Pamiętam- zaczęła- Pamiętam każde słowo, które
wypowiedziałeś. Każdą wspólną chwilę. Każde spojrzenie. Pamiętam jak dobrze się
wtedy czułam. Ale pamiętam też to jak wpłynęła na mnie sytuacja z Melissą. Jak
uderzyło, jak zabolało…
- Jo, naprawdę mi przykro- wydusił Brian.
- Niepotrzebnie- powiedziała dziewczyna- Gdybym nic nie
czuła to by znaczyło, że nic dla mnie nie znaczysz. A skoro czuję, to znaczy,
że jesteś dla mnie ważny.
- Ty…
- Wiem. Powiedziałeś mi to. Pamiętam. Ja też jestem dla ciebie
ważna- wzięła oddech- Ale Melissa również. Dlatego nie rozwiążę tego problemu za
ciebie. Nie rozkażę ci zerwać z nią kontaktu. Nie rozkażę poświęcić twoich
przyjaciół dla mnie. Chcę abyś sam zdecydował czego lub kogo teraz
potrzebujesz. Chcę abyś był sobą. Jeśli jednak coś robisz, pomyśl najpierw czy
to może kogoś zranić. A jeśli okaże się, że tak, to zastanów się czy warto
zagrać na czyichś uczuciach.
- Jo- zaczął Brian- Wiem, że źle zrobiłem. I za to cię
przepraszam. Na razie chyba nie potrafię ci powiedzieć co jest między nami.
Myślałem nad tym długo i cokolwiek bym nie postanowił ktoś by ucierpiał. A nie
chcę, żebyś cierpiała. Nie chcę, żeby żadna z was cierpiała. Dobrze wiesz, że
mnie od razu oczarowałaś. Stałaś się moją fascynacją, inspiracją, świetnie się
z tobą czuję…
- Ale…
- Ale chyba się pośpieszyliśmy. Nie znamy się zbyt długo i
przez szacunek do ciebie chcę w tym miejscu to zatrzymać. Nie zrozum mnie źle.
Nadal chcę spędzać z tobą czas. Lecz może najpierw postaramy się zbudować relację
opartą na wzajemnym poznaniu.
Dziewczyna nie do końca tego się spodziewała. Postanowiła
jednak, że zaciśnie zęby i jakoś to zniesie.
- To wydaje się chyba najlepszym rozwiązaniem- zgadza się
Jo.
- Wiem, że jedna rozmowa niczego nie załatwia. Ale musimy
sobie jakoś z tym poradzić. Od czegoś zacząć. Mogę cię teraz przytulić?-
proponuje chłopak.
- Nie- decyduje dziewczyna, chociaż bardzo by tego chciała-
Tak będzie lepiej.
- Jasne. Rozumiem- mówi Brian, chociaż też bardzo tego
pragnął- No to chyba możemy się teraz zabrać za utwór.
- Tak. Chyba tak. Bo robi się niezręcznie- uniosła kącik ust
Jo, próbując się uśmiechnąć.
Oboje czuli się trochę dziwnie. Ale byli świadomi, że za
szybko wszystko się potoczyło. Może z czasem dojdą do tego co naprawdę ich
łączy. Lecz na razie muszą zacząć tę znajomość od nowa. Powoli, spokojnie, bez
nagłych emocji. Czas pokaże czy warto było się w to angażować.
***
- Hej Dean, hej Rose- wita się Jackie.
- Cześć młoda- mówi chłopak.
- Gdzie się wybieracie?
- Właściwie to, do ciebie. Po poradę. A może raczej pomysł-
odzywa się Harvey.
- No to macie mało czasu, bo zaraz mam zajęcia. O co chodzi?
- O nie!- wykrzykuje Dean- Ja też. Breakdance. A pierwszy
prezentuję solówkę. Muszę się przebrać i rozgrzać.
- No to leć- pogania go Rose.
- Wyjaśnisz jej wszystko? Potem mi powiesz na co
wpadłyście, ok?- pyta chłopak.
- Jasne. Idź już, bo cię Generał zabije- śmieje się
dziewczyna popychając go w stronę korytarza.
Dean uśmiecha się do dziewczyn, odwraca i biegnie do szatni.
- Generał? Jaki Generał?- dziwi się Jackie.
- Długa historia- odpowiada Rose.
- O! A więc macie już długie historie. Czuję romansik w
powietrzu- uśmiecha się szyderczo dziewczyna.
- Uspokój się. To mój kumpel. Lepiej mi pomóż, a nie się
bzdurami zajmujesz.
- Dobrze już, dobrze. Co jest?
- Harvey ma projekt z fotografii. Musi zrobić sesję, która
ma opowiadać jakąś historię. No i w tym problem, że nie ma pojęcia jaką.
- Ciekawe zadanie. A
kogo będzie fotografował? Zwierzęta, przyrodę, człowieka?
- Dwójkę ludzi. Chłopaka i dziewczynę.
- O! A wybrał już modeli? Bo bym się chętnie zgłosiła. To
musi być niesamowite doświadczenie.
- Tak, już wybrał.
- Kogo?
- Nie wiem. Nie mówił mi- skłamała Rose, aby nie rzucać
Jackie kolejnych podejrzeń co do ich „romansu”.
- Aha. No to jak to parka, to historia miłosna. Proste.
- Co wyście się tak uparli na tę miłość? Nie możecie wymyślić
czegoś mniej banalnego- komentuje Rose- Na przykład przyjaźń.
- Przyjaźnić to się możesz z psem. Ale nie z facetem.
- A nie sądzisz, że to będzie nudne? Romantyczna historia w
przepięknej scenerii. Nuuudaaa.
- Czy ja dobrze słyszę? Właśnie powiedziałaś, że miłość jest
nudna? Chyba w życiu nie byłaś zakochana.
- Odczep się. Wyrażam tylko swoje zdanie.
- Okej. Nie denerwuj się. Pomyślmy. Co może byś
interesujące?
- Mam!- wykrzykuje Rose.
- Co? Mów!
- Talent.
- Super. Ale jakbyś łaskawie rozwinęła tę wypowiedź to
byłabym wdzięczna- uśmiecha się Jackie.
- Oj! Chodzi mi o wspólny talent albo hobby, które łączy
dwoje ludzi o odmiennych poglądach.
- Mów dalej.
- Będą totalnie różni. Najpierw fotografie osobno. W
ulubionych miejscach kiedy robią to co kochają. Potem się spotkają. A na
zdjęciach tworzą harmonijną lecz kontrastową mieszankę. To może być całkiem
fajne, nie?
- Ty to masz głowę. To strzał w dziesiątkę- uśmiecha się
Jackie- Wcale mnie nie potrzebowałaś.
- Wręcz przeciwnie. Jakbyś mnie nie wkurzyła to bym na to
nie wpadła.
Obie się śmieją.
- W takim razie zawsze do usług- mówi Jackie- Ale teraz to
muszę lecieć na zajęcia. Na razie.
- Dzięki. Zapamiętam.
Pa.
Kiedy Jackie się oddala, do Rose podchodzi Win.
- A co ja mam zrobić, żebyś mnie zapamiętała?- zagaduje.
- Na początek możesz przejść się po korytarzu na rękach.
Potem zobaczymy.
- Mogłaś wymyślić coś trudniejszego. Przecież wiesz, że
jestem w stanie to zrobić.
- Mogłam ci kazać przejść po suficie. Ale stanął byś jak
wryty i wtedy nie miałabym czasu na ucieczkę- mówiąc, odwraca się i idzie w
kierunku swojej szafki.
- Ale nie kazałaś. Jak chcesz to zrobię to na jutrzejszej
randce- krzyczy Win w kierunku odchodzącej dziewczyny.
- Zapomnij- odpowiada Rose, nie odwracając się.
- Jeszcze się zdziwisz- pomyślał chłopak.
***
-Hej Jen- wita się April.
- Czego chcesz?
- Niczego. Tak pogadać.
- A o czym?
- No może o tym, że doszły mnie słuchy jak tak mała cię
potraktowała podczas lunchu.
- I co? Przyszłaś się ponabijać?
- Kuszące. Ale nie dzisiaj. Tak się składa, że ona też
działa mi na nerwy. I chcę ją trochę przytemperować- uśmiecha się do Jennifer-
A zakładam, że ty z chęcią też się na niej odegrasz.
- Jasne. Ośmieszyła mnie przed Tonym. Co proponujesz?
- Spójrz- wskazuje na Rose rozmawiającą z Winem- Coś mi się
wydaje, że nasza dziewczynka ma słabość do przystojniaka.
- W sumie to nie ona jedna. Cała szkoła do niego wzdycha-
odpowiada jej Jennifer- Więc co dokładnie chcesz zrobić?
- Umów się z nim. Niech w całej szkole o tym gadają. To
powinno dać jej nauczkę.
- To by mogło się udać. Tyle, że mamy mały problem. Natalie
umawia się z Winem. Nie mogę jej tego zrobić.
- Spokojnie. Powiem jej o naszym planie. Na pewno nie będzie
miała nic przeciwko –skłamała.
- Skoro tak, to wchodzę w to. Mała się dowie, kto tu naprawdę
się liczy.
- Świetnie- uśmiecha się April- Naprawdę świetnie.
***
Po zajęciach Natalie łapie Tony’ego przed wyjściem ze
szkoły. Martwi ją sytuacja pomiędzy nią a Winem. Chce się czegoś dowiedzieć. A
najwięcej może jej powiedzieć jego najlepszy kumpel.
- Możemy pogadać?- zagaduje Natalie.
- Jasne. O co chodzi?
- Powiedz mi czy Win ma kogoś?
- Natalie…- zaczyna chłopak- Znasz go. On zawsze kogoś ma.
Taki już jest.
- Wiem. Ale chodzi mi o to czy jest jakaś dziewczyna, którą
się interesuje. Wiesz, tak na poważnie.
- Nic mi o tym nie wiadomo.
- Okej. Dzięki- odpowiada dziewczyna i chce się oddalić.
- Nat?
- Co?
- Daj sobie z nim spokój.
- Niby czemu?
- Bo on nigdy nie potraktuje cię poważnie, jeśli będziesz za
nim biegać.
- To co twoim zdaniem powinnam zrobić?
- Nic. Zupełnie nic. Daj mu kilka wolnych dni. Pozwól mu,
aby chociaż zatęsknił.
- Nie ma mowy. Wtedy rzuci się w ramiona innej.
- Dobrze wiesz, że i tak to zrobi. Ja ci tylko dobrze radzę.
- Dzięki. Ale poradzę sobie. Moje metody zawsze działają. Na
razie.
- No jak uważasz. Na razie.
Co on w sobie ma, że tak się ta dziewczyna dla niego
poniża?- pomyślał Tony -Właściwie to większość się poniża. I oby to nie przeniosło
się na Rose. Żadna dziewczyna nie zasługuje na takie traktowanie. Chyba będzie
musiał z nim o tym pogadać.
***
Upragniony, ostatni w tym tygodniu, dzień szkoły. Piątek.
Kate przyszła parę minut wcześniej, aby mieć czas na
układanie książek w swojej szafce. Na drzwiczkach przykleja plakat i ulubione
zdjęcia. Do środka wkłada też zapasową parę słuchawek i ubrania na treningi.
Kiedy kończy, zagląda do swojego planu.
Ma breakdance za 15 minut. Przed nią mają zajęcia drugoklasiści. Rozgląda się
po korytarzu, aby zapytać kogoś o drogę do sali treningowej. Zauważa schludnie
ubraną, wyprostowaną dziewczynę w okularach. Kujonica. Świetnie. Na pewno wie
co gdzie jest.
- Hej, powiesz mi gdzie odbywają się zajęcia z breakdance?
- Jasne. Zaprowadzę cię jeśli chcesz. Jestem Charlie.
- Kate- przedstawia się nowa- Czemu rodzice dali ci męskie
imię? Żeńskich zabrakło?
- Nie jest męskie- uśmiecha się dziewczyna- To skrót od
Charlotte.
- Aaa. Trochę dziwny- komentuje Kate- Z resztą, nieważne.
Gdzie ta sala?
- Niedaleko. Pokażę ci. Przy okazji spotkam się z Winem.
Kończy zaraz trening.
- Z kim?
- Najpopularniejszy chłopak w szkole. Spotykamy się.
- Co?- z niedowierzaniem pyta dziewczyna- Jako para?
- Może jeszcze nie tak poważnie. Ale to zmierza w dobrym
kierunku- uśmiecha się.
- Powiedz jeszcze raz, jak on ma na imię?
- Win. Win Chambers.
- Aha- Kate przypomniała sobie, że już go poznała. To
dziwne, że taki laluś spotyka się z taką dziewczyną. Co to za szkoła?
- Hej! Idziesz?- pogania ją Charlie stojąc już parę metrów
przed nią.
- Tak, tak.
***
Do Rose wczoraj zadzwoniła trenerka Richardson.
Zaproponowała dziewczynie, że może przyjść dziś na zajęcia ze starszą grupą.
Zobaczy jak się w niej czuje i czy poziom jej odpowiada. Rose postanowiła
spróbować.
- Dzień dobry dziewczęta- wita ich nauczycielka- Miło was
widzieć. Zanim zabierzemy się do rozgrzewki mała informacja. Macie nową
koleżankę w grupie. To jest Rose. Dziś będzie z nami ćwiczyć. Przywitajcie ją
ciepło, dobrze?
- Cześć Rose. Jestem Elena- wita się jedna z uczennic.
- Hej- odpowiada dziewczyna.
Za przykładem Eleny inne dziewczyny witają Rose. Natalie i
April nie mogą zrozumieć, co ona tu robi. Przecież jest młodsza. To jakiś test
albo sprawdzian ze strony pani Richardson? Czy może jej widzimisię?
- Przepraszam- zaczęła Natalie- Co robi z nami
pierwszoklasistka?
- Ćwiczy.
- No tak. Ale przecież ma swoją grupę.
- Zgadza się. Ale postanowiłam to zmienić. Rose ma potencjał
i może więcej się nauczyć tutaj. Dzisiejszy dzień jest tylko na próbę. Jeśli
przetrwa…- uśmiechnęła się do dziewczyny- to zostanie tu na stałe.
- A to tak można?- pyta się Natalie.
- Prawniczką jesteś? Zamiast zadawać pytania lepiej się
rozgrzewaj- zarządza pani trener.
- Jasne- od razu słucha się dziewczyna, wraca do grupy i
mierzy Rose zimnym spojrzeniem.
- Dzisiaj dalej powtarzamy figury. Kombinacje będą w
następnym tygodniu- mówi do grupy nauczycielka- I plan jest taki, że co 2
tygodnie będą treningi w parach. Piątkowe zajęcia będą łączone z zajęciami
chłopców. To tyle ogłoszeń. Rozgrzewamy się! Solidnie!
***
Kate po szybkim prysznicu, jeszcze z lekko wilgotnymi
włosami, biegnie na kolejną lekcję. Tym razem to śpiew. Dowiedziała się od
Charlie, że sala jest w drugim skrzydle szkoły. Gdy wybiega zza roku wpada na
kogoś i o mało nie upada. Poszkodowany łapie ją w ostatniej chwili.
- No ty to masz wejście, dziewczyno- odzywa się chłopak.
Kate podnosi wzrok i widzi przed sobą Wina.